Co zyskujesz koncentrując się na zdrowiu?

Pamiętam moich kumpli z podwórka sprzed kilkudziesięciu lat i pamiętam też jakie pytania mi zadawali, gdy w dresie wyruszałem do lasu: „Po co ci to bieganie? Co z tego będziesz miał?” Trudno mi było wtedy odpowiedzieć na to pytanie i jeszcze trudniej było mi ich przekonać, że to służy zdrowiu. Dzisiaj ich już nie przekonam, bo nie dożyli do czasu, w którym na postawione wtedy pytanie mógłbym im odpowiedzieć i udowodnić swoim, i innych przykładem.

Ale może uda mi się przekonać ciebie?

Dzisiaj powiem ci, co możesz zyskać - jeżeli zechcesz. Powiem ci to też po to, byś zrozumiał co tracisz - jeżeli nie zechcesz z tego skorzystać.

W takim razie do rzeczy!  „Co z tego będziesz miał?”

Możesz zapobiec nadwadze i otyłości, odchudzić się.

Możesz utrzymać, przywrócić lub wypracować sprawność, młodzieńczą sylwetkę, nawet w średnim i starszym wieku.

Możesz zapobiec chorobom rezygnując (lub znacznie ograniczając) z używek,  nałogów, niepotrzebnych stresów, złego odżywiania, bezczynności, negatywnego myślenia i fałszywych przekonań.

Możesz zapobiec chorobom wzmacniając odporność organizmu poprzez hartowanie, odpowiednie odżywianie, aktywność fizyczną, myślenie ukierunkowane na zdrowie, ustanowienie budujących zdrowie przekonań.

Stosując zasady zdrowego stylu życia znacznie wspierasz wysiłki lekarzy w leczeniu chorób.

Możesz też samouleczyć się stosując techniki i sposoby zawarte w tej filozofii. Co prawda, nie odrośnie ci palec odcięty kosiarką, bez zabiegu chirurgicznego lub pomocy terapeuty nie wstawisz sobie dysku, który ci wypadł podczas przesuwania szafy, ale możesz wyjść z alergii, zlikwidować nadciśnienie, wyleczyć się z nowotworów, poprawić wzrok.

Możesz znacznie przedłużyć życie - dzisiaj średnia długość życia wynosi siedemdziesiąt kilka lat, a powinna 120 - na tyle jesteśmy „zaprogramowani” (możesz się zaprogramować np. na 123 i pół roku - to twoja wola).

Sukces w zdrowym stylu życia może przyczynić się do sukcesu w wielu dziedzinach życia:  w pracy, biznesie, relacjach z ludźmi, realizacji innych celów i marzeń.

Możesz mieć styl życia, którego nie mógłbyś prowadzić nie mając zdrowia, np. jeśli zlikwidujesz nadciśnienie pójdziesz na swoje ulubione górskie wycieczki.

 

 


Co sprawia, że tak niewiele osób korzysta z możliwości, które daje filozofia zdrowego stylu życia?


 

Jest kilka przyczyn, oto niektóre z nich.

1. Brak wiedzy. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy co można zyskać poprzez przestrzeganie zasad zdrowego stylu życia.

2. Brak wiary. Większość ludzi nie wierzy, że ćwiczenia, hartowanie, zdrowe odżywianie mogą zapobiec chorobom lub je wyleczyć, mogą poprawić samopoczucie, mogą poprawić wszystkie dziedziny życia.

3. Niedocenianie możliwości umysłu jako ważnego czynnika decydującego o zdrowiu. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że prawie wszystkie problemy ze zdrowiem wynikają z niewłaściwego sposobu myślenia: stresów, lęków, fałszywych przekonań (patrz również następny punkt).

4. Brak wytrwałości, cierpliwości, wiary we własne możliwości. Wielu ludzi, rezygnuje z wysiłków i starań zanim doczeka się pozytywnych rezultatów.

5. Brak profilaktyki, nastawienie na leczenie chorób, a nie zapobieganie.

6. Brak długoterminowych planów na życie. Brak tematu zdrowia w życiowych celach lub stawianie go nisko w hierarchii ważności celów. Wielu ludzi nie bierze pod uwagę tego, iż 


brak planu na życie też jest planem,


 

stąd tak wiele przypadkowości, strachu przed przyszłością. Strach to stres - najczęstsza przyczyna zakłócenia równowagi w organizmie.

7. Stawianie celów tylko na najbliższą przyszłość. Otóż większość osób planuje swe życie na zbyt krótki termin. Ci ludzie skupiają się na tym, by uniknąć cierpienia lub poszukują przyjemności na kilka dni, tydzień, miesiąc, rzadziej na dłużej. W efekcie - na dłuższy termin - więcej w ich życiu cierpienia, chorób.

Szerszej omówimy powyższe treści w najbliższych odcinkach. Dzisiaj zaczniemy od ostatniego punktu. Zrobimy to na przykładzie ludzi podejmujących próby odchudzania się.

Na początku są podekscytowani ewentualnymi zyskami: poprawi się samopoczucie, kondycja, sylwetka, łatwiej będzie się zmieścić w ubrania, poprawi się zdrowie, większe zainteresowanie wykaże płeć przeciwna, poprawi się poczucie własnej wartości. Czekają na nich niekwestionowane przyjemności. Ale niestety, by to zyskać potrzeba będzie przebrnąć przez wiele cierpień wynikających z ciągłego uczucia głodu (te osoby nie zdają sobie sprawy, że to kiepska i mało efektywna metoda odchudzania), utrzymania dyscypliny, systematycznych ćwiczeń. Ale co gorsze trzeba będzie również odmówić sobie wielu przyjemności: jedzenia łakoci, podjadania, bezczynności przed telewizorem.  Wewnętrzna walka odgrywana w myślach, podpowiedzi otoczenia i trudne do opanowania pokusy często sprawiają, iż decyzja o rozpoczęciu lub kontynuowaniu odchudzania jest przesuwana na poniedziałek, na pierwszego kolejnego miesiąca, na ... po świętach. Odłożone w czasie przyjemne efekty podjętego wysiłku, zwątpienia, doraźne cierpienie i jakże często - zupełnie przypadkiem - pojawiająca się okazja do zjedzenia chipsów, czekolady, ciastka z kremem, rujnują cały plan. Wielu ludzi postępuje wg tego schematu. Nie są w stanie ponieść ofiary krótkotrwałych cierpień dla długoterminowej  i trwałej przyjemności.

Anthony Robbins podsumowuje to tak:

 


Pamiętaj, że cokolwiek cennego chcesz osiągnąć, musisz przebrnąć przez krótkotrwałe cierpienie.


 

Zig Ziglar ujmuje to inaczej:

 


„Szaleństwem jest wierzyć, że możesz trzymać się tego, co robiłeś do tej pory i otrzymać inny rezultat” 


 

Porównajmy odchudzanie z innymi dziedzinami. Czy tam jest łatwiej?

Chcesz zdać maturę - ślęcz nad książkami.

Chcesz skończyć studia - musisz polubić nielubiane przedmioty i „wrednych profesorów”.

Chcesz dużo zarabiać - nie możesz robić tego co robi większość ludzi.

Chcesz zarabiać jeszcze więcej - musisz zaryzykować, nawet wiele razy przegrać, by w końcu wygrać.

Chcesz zdobyć szczyty - musisz pokonać drogę tam prowadzącą, a jest trudna i wiele tam niebezpieczeństw.

Chcesz mieć dobrze wychowane dzieci - musisz trud wychowania oprzeć nie na wykładach, ale na swoim własnym przykładzie.

Chcesz by ci ufano - zapracuj na zaufanie.

Chcesz wierzyć - „ćwicz” wiarę.  Jak? Słuchaj, obserwuj, szukaj inspiracji u innych, zaufaj, poszukaj jej w sobie (ona tam jest!), buduj wiarę u innych.

Chcesz wiele otrzymać - musisz dużo dawać.

Chcesz miłości - dawaj miłość.

Itd.

 

Napisałem w tych przykładach, że  ... musisz ... Na początku faktycznie musisz, później polubisz, przyniesie ci tak dużo entuzjazmu i nawet stanie się to pasją, i ...  już nie będziesz musieć.

Powiem ci ze swojego doświadczenia, że jeśli chcę u siebie wypracować jakiś nawyk, to faktycznie „muszę się zmuszać” - na początku. Ale później jest tak jak to mówi Ziglar:

Kiedy nie masz ochoty na zrobienie czegoś, co niezbędne – zrób to, a ochota sama przyjdzie. Tak więc uczucia są następstwem działania.

Zauważ ważną rzecz - w zdrowym stylu życia sukces przychodzi tak samo trudno w jak w każdej innej dziedzinie życia. Na przykład, by zdobyć i utrzymać zdrowie musisz tak samo się natrudzić, jak wtedy, gdy chcesz zbudować, np. powodzenie finansowe. Ale zauważ kolejną rzecz:

Powodzenie finansowe niekoniecznie da ci zdrowie, natomiast by osiągnąć powodzenie finansowe i się tym długo cieszyć, trzeba wpierw zdobyć i utrzymać zdrowie.

Rozumiesz teraz o jak ważnej rzeczy mówimy? Rozumiesz dlaczego tyle o tym wałkuję (przepraszam za określenie - ale to takie nauczycielskie pozostałości)?

Mówię to, byś docenił/doceniła wartość zdrowia, ale co ważniejsze, by uświadomić, że zdrowie zdobywasz i utrzymujesz sam/sama. Naprawdę, lekarze nie są od tego, by dbać o twoje zdrowie. Uwierz w to. Zaraz dam ci kilka dowodów. Zresztą nie masz wyboru, musisz uwierzyć. Wiem, te słowa są bardzo ostre, ale ... nie są to moje słowa. Wypowiedział je nie kto inny, tylko ojciec medycyny, Hipokrates. Dokładnie brzmi to tak:

 


„Zdrowie jest zbyt cenną rzeczą, aby pozostawić je wyłącznie w rękach lekarzy.”


 

Wynika z tego, iż lekarze mają zająć się chorobami, a swoim zdrowiem musisz zająć się ty. Lekarze nie mogą zająć się twoim zdrowiem, ponieważ o zdrowie dba się codziennie, w każdej chwili i w dzień, i w nocy. Lekarzom płacą natomiast za badania, wypisywanie recept, zabiegi. Reszty i tak dokonujesz ty.

 

W dbałości o zdrowie ważne są te rzeczy, które dla niego robisz, ale równie ważne są te których nie robisz (unikanie zagrożeń), bardzo ważny jest sposób myślenia, a tu decydujesz tylko ty, i nie ma tu żadnych tabletek ani zastrzyków.

 

A teraz największy powód do tego, by wierzyć Hipokratesowi. Lekarze nie mogą skutecznie zadbać o twoje zdrowie, ponieważ nie wszyscy z nich potrafią zadbać o swoje. Dowód? Średnia życia amerykańskich lekarzy wynosi niewiele ponad pięćdziesiąt lat. Czyli, lekarze są („prawie”) niezastąpieni w zajmowaniu się twoimi chorobami, natomiast o zdrowie musisz zadbać sam/sama. Nikt cię w tym nie wyręczy, nawet największe sławy medycyny. Nikt, naprawdę nikt, tylko ty. Nikt ci nie da zdrowia na tacy, ani nie kupisz go za żadne pieniądze.

 

Teraz, właśnie teraz, jest czas na zdrowy styl życia.

 

Jutro może być za późno, przekonali się o tym moi kumple z podwórka.

 

„Nie czekaj.

Pora nigdy nie będzie idealna.”

- Napoleon Hill

 

W następnym odcinku zidentyfikujemy twojego największego wroga.

 

 

Piotr Kiewra